Ułatwienia dostępu

piątek, 26 czerwca, 2026

2/10

Cześć! Witamy Cię w bieszczadzkiej grze terenowej! 

Jesteś na punkcie 2 z 10 gry „Rowerowej”

Ten przystanek opowie Ci o tajemniczym Wietnamie. 

Poprzedni przystanek – punkt 1 z 10 – był wstępem do rowerowej przygody. 

Wejście na stokówkę – skąd ten „Wietnam”?

Wjazd w zielone serce puszczy.

Zostawiamy za sobą szum samochodów z Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej i oficjalnie wjeżdżamy na leśną drogę o twardej, szutrowej nawierzchni. Od razu poczujesz różnicę – powietrze staje się chłodniejsze, a nad Twoją głową splatają się korony potężnych buków. To idealny moment, by wrzucić lżejszy bieg w rowerze lub dostosować tempo marszu. Właśnie przekraczasz granicę świata, który przez lata był dostępny tylko dla leśników i najtwardszych bieszczadzkich drwali. Przed Tobą legendarna stokówka, która w lokalnej topografii i pamięci mieszkańców nosi jedną z najbardziej egzotycznych nazw w całych polskich górach: „Wietnam”.

Rys historyczny – wielka kolonizacja bieszczadzkich lasów.

Aby zrozumieć, jak powstała ta droga, musimy cofnąć się do lat 60. i 70. XX wieku. Po burzliwej historii połowy stulecia, Bieszczady były wyludnione, a tutejsza przyroda dziczała w niesamowitym tempie. Państwo potrzebowało jednak surowca – potężnych jodeł i buków do odbudowy kraju i rozwoju przemysłu. Wtedy zapadła decyzja o budowie sieci tzw. stokówek, czyli dróg trawersujących zbocza gór. Budowano je z rozmachem, często przy użyciu ciężkiego sprzętu wojskowego, a nawet materiałów wybuchowych, by wgryźć się w strome zbocza Fereczatej i Smereka. Ta droga stała się krwiobiegiem, którym bieszczadzkie drewno ruszało w świat.

Zagadka nazwy – dlaczego akurat „Wietnam”?

Skąd w środku Karpat wzięła się nazwa nawiązująca do azjatyckiego półwyspu? Kryje się za tym fascynująca opowieść o ludzkim trudzie. Gdy w latach 70. trwała tu intensywna zrywka drewna, doliny i zbocza wokół tej stokówki były niesamowicie gęste, wilgotne i niemal nieprzebyte. Kiedy nadchodziły jesienne lub wiosenne deszcze, droga zamieniała się w rzekę gęstego, bieszczadzkiego błota, w którym tonął ciężki sprzęt. Drwale pracowali w ekstremalnych warunkach – odcięci od świata, w ciągłej wilgoci, mgle i chłodzie, tocząc codzienną, wycieńczającą walkę z żywiołem i oporną materią lasu. Ktoś rzucił wtedy żartem, że warunki są tu jak w wietnamskiej dżungli – i ta nazwa przylgnęła do tego miejsca na zawsze.

Ciekawostka: inżynieria, która oszukała góry.

Stokówki to prawdziwy majstersztyk dawnej inżynierii leśnej, który dziś genialnie służy turystyce rowerowej. Zwróć uwagę, jak płasko wytyczona jest ta trasa, mimo że poruszasz się po zboczu góry! Projektanci stokówek musieli tak zaplanować drogę, by w pełni załadowane drewnem ciężarówki lub ciągniki mogły po niej bezpiecznie przejechać bez ryzyka stoczenia się. Dlatego droga ta niemal idealnie utrzymuje stałą wysokość (poziomicę), łagodnie falując wzdłuż rzeźby terenu. Dla rowerzystów to absolutne błogosławieństwo – możesz pokonywać kilometry w sercu gór bez morderczych, pionowych podjazdów.

Legendarni zakapiorzy i zapach dziegciu.

Z tą trasą nieodłącznie wiąże się postać bieszczadzkiego drwala i węglarza – ludzi z własną historią, często uciekających przed prawem lub wielkomiejskim życiem, którzy znajdowali schronienie w bieszczadzkich lasach. Praca przy ścince i zrywce (często przy pomocy koni pociągowych) była niezwykle niebezpieczna. To właśnie na takich odcinkach jak „Wietnam” rodziły się legendy o bieszczadzkich „zakapiorach” – ludziach szorstkich z zewnątrz, ale o gołębich sercach. Choć dziś nie ma już wokół dymiących retort do wypału węgla, wędrując tą trasą, wciąż można poczuć ducha tamtej surowej wolności.

Ślad przeszłości pod ochroną Leave No Trace.

Dzisiejszy „Wietnam” nie przypomina już błotnistego poligonu sprzed pół wieku. Natura zabliźniła rany, dżungla zamieniła się w piękny, stabilny las reglowy, a droga służy bezpiecznej rekreacji. Pamiętaj jednak, że ta historia uczy nas szacunku do miejsca, w którym się znajdujemy. Przemieszczając się tą trasą, dbamy o to, by bieszczadzka przyroda mogła dalej spokojnie trwać. Zasada Leave No Trace oznacza jedno: podziwiamy dzieło ludzkich rąk i potęgę natury, nie zostawiając po sobie żadnych współczesnych śladów w postaci śmieci czy zniszczonej zieleni.

Ruszamy dalej w głąb stokówki!

Zagadka nazwy rozwiązana, a rower i Twoje nogi zdążyły już złapać odpowiedni, leśny rytm. Przed Tobą kolejny etap podróży, na którym uciekniemy jeszcze głębiej w ciszę i spokój. Ruszaj przed siebie płaskim, szutrowym traktem „Wietnamu”. Na następnym punkcie przyjrzymy się bliżej temu, jak ten niesamowity las wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie!

To już koniec opowieści o dziwnej nazwie Wietnam. 

Do zobaczenia na punkcie trzecim, gdzie dowiesz się więcej o leśnym mikroklimacie. 

Mamy dla Ciebie jeszcze zabawę interaktywną – quiz WIETNAM.

Przygotowaliśmy dla Ciebie 10 pytań typu prawda czy fałsz. Uwaga: część z nich to nie są pytania z tekstu, który właśnie przeczytałeś! To również nowe, dodatkowe ciekawostki, które pozwolą Ci jeszcze lepiej poznać tajemnice tutejszych terenów. 

Nagrody!  

Smaczny bonus na początek! 

Mamy dla Ciebie coś specjalnego, by zregenerować siły po bieszczadzkich wędrówkach. Każdy, kto weźmie udział w naszych grach, otrzymuje 5% rabatu na pyszne jedzenie w naszej Oberży! Pełne menu jest dostępne na naszej stronie. Zobacz nasze MENU

Wystarczy, że:

– zrobisz zdjęcie z tabliczką gry w tle,  

– udostępnisz na instagramie albo facebooku posta, rolkę albo relację, 

– oznaczysz Przystanek Smerek i dodasz #bieszczadzkiegryterenowe.

A my zadbamy o to, abyś mógł rozsmakować się w naszej kuchni w jeszcze lepszej cenie. To nasza forma podziękowania za wspólną zabawę! Rabat w Oberży to nagroda, którą otrzymuje każdy, ale to nie wszystko! Przygotowaliśmy dla Was całą pulę dodatkowych nagród – zarówno dla mistrzów poszczególnych tras, jak i dla zdobywcy Nagrody Głównej całego sezonu. Więcej szczegółów jest na stronie głównej bieszczadzkich gier terenowych Zobacz NAGRODY

Serdecznie dziękujemy Nadleśnictwu Cisna za otwartość, pomoc i możliwość zamontowania na ich terenie tabliczki edukacyjnej w ramach Bieszczadzkich gier terenowych. Ta lokalna współpraca pozwala nam wspólnie promować bogactwo przyrodnicze naszego regionu i wspierać odpowiedzialną turystykę.