Ułatwienia dostępu

środa, 17 czerwca, 2026

3/10

Cześć! Witamy Cię w bieszczadzkiej grze terenowej! 

Jesteś na punkcie 3 z 10 gry „Tropem regionalnych potraw i produktów ”. 

Ten przystanek opowie Ci o kolejnych leśnych darach – grzybach. 

Poprzedni przystanek – punkt 2 z 10 – opowiadał o miodzie spadziowym.

Bieszczadzkie rydze i borowiki.

Kiedy jesień zaczyna malować bieszczadzkie połoniny na rudo i złoto, w dolinach zaczyna się prawdziwe szaleństwo. Mieszkańcy i turyści, uzbrojeni w wiklinowe kosze, ruszają w głąb kniei. 

Król Borowik i Pan Rydz.

W Bieszczadach grzybiarze polują przede wszystkim na dwóch przedstawicieli leśnej arystokracji:

  • Borowik Szlachetny (Prawdziwek). To król bieszczadzkich lasów bukowych. Tutejsze borowiki słyną z niezwykle intensywnego aromatu, który zawdzięczają czystemu powietrzu i specyficznemu mikroklimatowi Karpat. Tradycyjnie suszy się je nad piecami kaflowymi, a zapach, który wtedy wypełnia chyżę, jest absolutnie nie do podrobienia.
  • Rydz (Mleczaj rydz). Jeśli borowik jest królem, to rydz jest bieszczadzkim księciem. Występuje najczęściej w piaszczystych glebach, pod sosnami i świerkami. Rydz to grzyb wyjątkowy – po przełamaniu wydziela pomarańczowe „mleczko”, które pod wpływem powietrza zielenieje. W Bieszczadach rydze uważa się za największy przysmak, zwłaszcza te smażone na maśle prosto po powrocie z lasu.

Grzyby w kulturze Bojków i Łemków.

Dla dawnych mieszkańców gór grzyby nie były tylko dodatkiem do dań – były „leśnym mięsem”. W czasach, gdy o prawdziwe mięso było trudno, to właśnie grzyby dostarczały smaku i sytości.

Suszenie było najważniejszą metodą konserwacji. Wielkie sznury nawleczonych grzybów wisiały pod okapami dachów, a potem trafiały do barszczu wigilijnego, uszek czy kapusty z grochem.

Kiszenie to bieszczadzka specjalność, o której dziś mało kto pamięta. Rydze kiszono w beczkach, podobnie jak kapustę, z dodatkiem cebuli i soli. Tak przygotowane grzyby były twarde, chrupiące i stanowiły idealną zakąskę podczas długich zimowych wieczorów.

Bieszczadzkie tajemnice grzybiarzy.

Zbieranie grzybów w Bieszczadach to sztuka wymagająca pokory. Starsi mieszkańcy mają swoje „miejscówki”, których lokalizację zdradzają tylko najbliższym. Mówi się, że rydze „lubią towarzystwo” – jeśli znajdziesz jednego, nie ruszaj się z miejsca, bo w promieniu metra na pewno ukrywa się cała rodzina pod warstwą igliwia.

Istnieje też bieszczadzki przesąd: jeśli zbyt głośno chwalisz się swoimi znaleziskami w lesie, „duch puszczy” ukryje przed Tobą kolejne okazy. Dlatego prawdziwy grzybiarz w Bieszczadach jest cichy, skupiony i zawsze zostawia fragment grzybni w ziemi, by las mógł obdarować go za rok.

Ciekawostka – grzyby zamiast… ognia?

Dawniej w Bieszczadach zbierano także huba (czyreń) rosnącą na pniach drzew. Po odpowiednim wysuszeniu i przygotowaniu służyła jako hubka – materiał, który łatwo łapał iskrę z krzesiwa. Bez grzybów rozpalenie ognia w wilgotnej bieszczadzkiej dolinie byłoby znacznie trudniejsze!

Kodeks grzybiarza: gdzie z koszykiem, a gdzie stop?

Wędrując po Bieszczadach z nadzieją na znalezienie pięknego prawdziwka, musisz pamiętać o jednej ważnej zasadzie: las lasowi nierówny!

  • Tutaj grzybów nie ruszamy –  na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego (czyli tam, gdzie idziesz na najwyższe połoniny) oraz w rezerwatach przyrody, grzyby są pod ścisłą ochroną. Są one przysmakiem leśnych mieszkańców, dlatego zostawiamy je nienaruszone.
  • Tutaj napełniamy koszyki – gdy wędrujesz przez lasy państwowe (zarządzane przez nadleśnictwa, np. wokół Cisnej czy Baligrodu), możesz śmiało i legalnie zbierać bieszczadzkie skarby na własny użytek! Ale szanuj dom grzybni! Nie rozkopuj mchu i liści wokół grzyba – w ten sposób wysuszasz i niszczysz ukrytą pod ziemią grzybnię. Jeśli ją uszkodzisz, za rok w tym miejscu nie urośnie już nic. Nie kop i nie niszcz grzybów, których nie znasz lub które są niejadalne (tak, muchomory też zostawiamy w spokoju!). Dla nas mogą być trujące, ale dla lasu są bezcenną ozdobą i domem dla wielu owadów. Zbieraj mądrze, delikatnie wykręcaj lub odcinaj grzyby przy samej ziemi i dbaj o bieszczadzki las, aby rósł zdrowo!

Niewidzialni strażnicy bieszczadzkiej flory.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co tak naprawdę chroni nasze bieszczadzkie lasy przed degradacją? Za tym nieskazitelnym pięknem stoją fundusze unijne z programów takich jak LIFE, FEnIKS czy dawne POIiŚ, które finansują niezwykle ważną „ochronę czynną”. To właśnie dzięki tym środkom Bieszczadzki Park Narodowy może skutecznie usuwać groźne rośliny inwazyjne, jak barszcz Sosnowskiego, które inaczej szybko zadusiłyby naszą rodzimą florę. W efekcie nasze lokalne skarby, takie jak czosnek niedźwiedzi, rzadkie grzyby czy delikatne mchy, zyskują niezbędną przestrzeń do bezpiecznego wzrostu. Fundusze te pozwalają także na profesjonalną ochronę cennych torfowisk i łąk reglowych, dbając o odpowiednią wilgotność oraz czystość wody w górskich potokach. Pamiętaj, że podziwiany przez Ciebie zielony krajobraz to nie tylko dzieło natury, ale wynik ciężkiej, specjalistycznej pracy finansowanej właśnie z tych grantów. To unijne wsparcie jest kluczem do tego, by natura w Bieszczadach pozostała zdrowa i nienaruszona.

To już koniec opowieści o kolejnych skarbach lasu – grzybach. 

Do zobaczenia na punkcie czwartym, gdzie dowiesz się więcej o czosnku niedźwiedzim.

Mamy dla Ciebie jeszcze zabawę interaktywną – quiz WIELKIE GRZYBOBRANIE.

Przygotowaliśmy dla Ciebie 10 pytań, które sprawdzą, czy potrafisz odróżnić jadalne skarby od niebezpiecznych sobowtórów i czy znasz zasady panujące w królestwie mchu i paproci. Tylko jedna odpowiedź jest poprawna.

Przepis – rydze smażone na maśle.

To najprostszy i najbardziej wykwintny sposób na bieszczadzkie grzyby. Pamiętaj: im mniej składników, tym lepiej czuć smak lasu.

Składniki:

  • Grzyby: Kilkanaście świeżych kapeluszy rydzów (ważne, by były zdrowe)
  • Tłuszcz: 2-3 solidne łyżki prawdziwego masła (najlepiej wiejskiego)
  • Przyprawy: sól gruboziarnista, świeżo mielony pieprz
  • Dodatek: kromka świeżego proziaka lub chleba wiejskiego

Przygotowanie krok po kroku:

  1. Oczyść rydze. Grzybów nie myjemy wodą, jeśli nie jest to konieczne! Oczyść je delikatnie pędzelkiem lub lekko wilgotną ściereczką. Odetnij trzonki (możesz je wykorzystać do sosu).
  2. Rozgrzej patelnię. Wrzuć masło na patelnię. Poczekaj, aż się rozpuści i zacznie lekko pienić (uważaj, by go nie przypalić).
  3. Smażenie. Kładź kapelusze rydzów blaszkami do dołu. Smaż około 3-4 minuty, aż się zrumienią.
  4. Druga strona. Przewróć grzyby na drugą stronę i smaż kolejne 2-3 minuty. Rydze powinny stać się lekko chrupiące na brzegach.
  5. Doprawienie. Dopiero na samym końcu posyp rydze solą i pieprzem. Sól dodana wcześniej sprawiłaby, że grzyby puszczą sok i zaczną się gotować, a nie smażyć.
  6. Finał. Przełóż na talerz, polej masłem z patelni i zajadaj z ciepłym proziakiem.

A jakbyś chciał zgłębić wiedzę o leśnych grzybach polecamy: 

Polecany seans: 

„10 faktów o grzybach” Echa Leśne.

To bardzo krótki filmik – doskonała pigułka wiedzy, która pozwala spojrzeć na grzybobranie z zupełnie innej, bardziej świadomej perspektywy. Zamiast skupiać się wyłącznie na tym, czy grzyb jest jadalny, materiał ten wyjaśnia fascynujące mechanizmy życia grzybów w ekosystemie, często obalając przy tym wiele krążących latami mitów.

Polecane artykuły: 

Strona BdPN poświęcona grzybom

To nie tylko zwykły informator, to w zasadzie kodeks honorowy świadomego grzybiarza w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Zamiast ogólników znajdziesz tam jasne wytyczne: gdzie wolno zbierać (i dlaczego w wielu miejscach parku jest to surowo zabronione!), na co uważać, by nie zniszczyć rzadkich okazów oraz jak nasze lasy radzą sobie z wyzwaniami klimatycznymi. Materiał jest bardzo merytoryczny, pełen fachowej wiedzy i dość obszerny, dlatego warto poświęcić na niego czas w domowym zaciszu, by potem w lesie działać już w pełni świadomie. Link do strony BdPN

Nagrody!  

Przygotowaliśmy dla Was całą pulę nagród (za ponad 10 tyś zł) – zarówno dla mistrzów poszczególnych tras, jak i dla zdobywcy Nagrody Głównej całego sezonu. Więcej szczegółów jest na stronie głównej bieszczadzkich gier terenowych. Zobacz NAGRODY

Przed Tobą pełen bieszczadzkiego klimatu punkt naszej gry terenowej, którego nie mogło zabraknąć w naszej zabawie. Witaj w Wodnikowej Zagrodzie – to wyjątkowe, kameralne i małe miejsce, w którym można w całkowitym spokoju odpocząć, odetchnąć od zgiełku i po prostu na chwilę się zatrzymać.

Za tym wyjątkowym adresem stoi niezwykła i pełna pasji gospodyni – Sylwia Agnieszka Wieleba-Maślany, która tę urokliwą przestrzeń prowadzi z wielkim sercem wspólnie ze swoją rodziną. Agnieszka ma ponad dwudziestoletnie doświadczenie w gastronomii – z sukcesem szefowała kuchni i prowadziła kultowe bieszczadzkie lokale, co czyni ją prawdziwą mistrzynią tutejszych smaków. Co więcej, od lat jest zaangażowana w liczne działalności na rzecz rozwoju lokalnej kultury, tradycji i ochrony bieszczadzkiego dziedzictwa. To właśnie ta domowa atmosfera, połączona z profesjonalizmem i pasją, sprawia, że Wodnikowa Zagroda to coś znacznie więcej niż zwykły przystanek na trasie – to prawdziwa, zaciszna oaza.

Nie bez powodu właśnie tutaj, w Wodnikowej Zagrodzie, postanowiliśmy wpleść w naszą grę opowieść o bieszczadzkich grzybach. Agnieszka słynie bowiem z kulinarnego kunsztu, a spod jej ręki wychodzi jedna z absolutnie najlepszych zup grzybowych w całym regionie – borowikowa bojkowska, która zachwyca głębokim leśnym aromatem i unikalnym smakiem dawnych Bieszczadów. Co wyjątkowe, w tutejszej kuchni nie znajdziesz stałej, nudnej karty – menu jest zmienne i codziennie przygotowywane na nowo. Każdego dnia możesz wybrać dla siebie zupełnie inne dania, bazujące na tym, co najlepsze, świeże i lokalne.

To idealny moment na regenerację sił w ciszy i spokoju po wymagających wyzwaniach! Mamy też dla dodatkową motywację – Wodnikowa Zagroda przygotowała nagrodę w postaci vouchera na jedzonko o wartości 150 zł, który trafi do laureata naszych gier terenowych! Nagrody