7/10

Cześć! Witamy Cię w bieszczadzkiej grze terenowej!
Jesteś na punkcie 7 z 10 gry „Tropem regionalnych potraw i produktów ”.
Ten przystanek opowie Ci o leczniczym, ale też przepysznym syropie z pędów sosny.
Poprzedni przystanek – punkt 6 z 10 – opowiadał o bieszczadzkich jagodach.

Syrop z pędów sosny – leśne lekarstwo w słoiku.
Kiedy bieszczadzkie lasy w maju przybierają soczystą, niemal neonową zieleń, nadchodzi czas na zbieranie jednego z najcenniejszych darów drzew iglastych. Na końcach gałęzi sosnowych pojawiają się wtedy młode przyrosty, nazywane przez miejscowych „świeczkami”. To właśnie w tych kilku centymetrach młodej rośliny skumulowana jest cała siła życiowa drzewa, którą bieszczadnicy od wieków potrafią zamknąć w słoiku.
Majowy rytuał zbieraczy.
Zbieranie pędów sosny to sztuka wymagająca wyczucia czasu. Jeśli ruszysz do lasu zbyt wcześnie – pędy będą za małe; jeśli zbyt późno – zdrewnieją i stracą swoje lecznicze soki. Idealny moment to maj, kiedy pędy mają około 10-12 centymetrów i są jeszcze lepkie od świeżej żywicy.
W dawnych Bieszczadach zbieraniem pędów zajmowały się głównie dzieci i kobiety. Było to zajęcie radosne, ale wymagające dyscypliny. Istnieje złota zasada bieszczadzkiego zbieracza: nigdy nie obrywamy pędu wierzchołkowego (tego najwyższego), bo to on pozwala drzewu rosnąć w górę. Zrywa się tylko pędy boczne, i to zaledwie kilka z jednego drzewa, aby sosna mogła dalej zdrowo się rozwijać. To lekcja bieszczadzkiej ekologii, przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Alchemia w słoiku – od żywicy do bursztynu.
Przygotowanie syropu jest proste, ale wymaga cierpliwości – cechy, którą mieszkańcy gór mają we krwi. Młode pędy układa się w szklanych słojach, przesypując je warstwami cukru (dawniej używano miodu). Słoje wystawia się na działanie promieni słonecznych na parapecie bieszczadzkiej chyży.
Pod wpływem ciepła pędy zaczynają puszczać sok, który łączy się z cukrem, tworząc gęsty, bursztynowy płyn. Syrop ten pachnie tak intensywnie, że po otwarciu słoika w środku zimy, w całym domu czuć bieszczadzką majówkę. Pędy, które zostają po zlaniu syropu, nie lądują w koszu – bieszczadnicy zalewają je alkoholem, tworząc leczniczą nalewkę „sosnówkę”.
Bieszczadzka apteka domowa.
Dlaczego ten syrop był tak ważny w każdej bieszczadzkiej spiżarni? Wilgotne i mroźne zimy w dolinach Sanu czy pod połoninami często kończyły się uporczywym kaszlem i przeziębieniami. Syrop z sosny był pierwszym ratunkiem:
- Działanie wykrztuśne. Olejki eteryczne (głównie sosnowy sosnowy) pomagają oczyścić drogi oddechowe.
- Bomba witaminowa. Młode pędy są niezwykle bogate w witaminę C, która wzmacnia odporność mieszkańców gór.
- Naturalny antybiotyk. Sosna posiada właściwości bakteriobójcze, co w czasach bez dostępu do lekarstw ratowało niejedno zdrowie.
Ciekawostka – sosnowa guma do żucia.
Czy wiesz, że dawniej bieszczadzkie dzieci traktowały żywicę z pędów sosny jak naturalną gumę do żucia? Żucie młodych pędów lub samej żywicy nie tylko odświeżało oddech, ale przede wszystkim wzmacniało dziąsła i zęby, chroniąc przed szkorbutem i stanami zapalnymi.
Bieszczadzki kodeks zbieracza czyli jak legalnie i mądrze zdobyć pędy sosny na syrop?
Zanim wyciągniesz rękę po te leśne skarby, musisz poznać zasady bieszczadzkiego savoir-vivre’u i prawa!
- Tutaj obowiązuje absolutny szlaban. Podobnie jak w przypadku grzybów, w Bieszczadzkim Parku Narodowym oraz w rezerwatach przyrody nie zrywamy niczego. Nawet jednego małego pędu! Za złamanie tej zasady leśne licho (w postaci straży parku) może wystawić słony mandat.
- Tutaj działamy śmiało: Zielone światło masz w lasach państwowych (wokół Cisnej, Baligrodu czy Komańczy). Tam zbieranie pędów na własny, domowy użytek jest w pełni legalne!
Zasada trzech palców, czyli jak nie skrzywdzić drzewa.
Polskie prawo surowo zabrania niszczenia i uszkadzania drzew. Aby Twój syrop był legalny i „eko”, na bieszczadzkim szlaku stosujemy trzy święte zasady mądrego zbieracza:
- Nigdy nie ruszaj wierzchołka! Zrywaj pędy wyłącznie z gałęzi bocznych. Jeśli urwiesz pęd główny (ten na samym szczycie młodego drzewka), trwale je okaleczysz i zatrzymasz jego wzrost w górę.
- Podziel się z naturą. Z jednej gałązki zabieraj tylko jeden, maksymalnie dwa pędy. Resztę zostaw drzewu, żeby miało siłę produkować tlen i rosnąć.
- Omiń niemowlaki. Nie wchodź do tzw. młodników, czyli miejsc, gdzie leśnicy dopiero co posadzili malutkie sosenki. Pędy zbieraj ze starszych, większych drzew – one nawet nie poczują Twojej wizyty!
Idealny pęd ma około 10–12 cm długości i jest pokryty brązową, łuszczącą się łuską. Taki pęd łatwo odłamuje się w palcach – nie potrzebujesz noża ani nożyczek, którymi mógłbyś pokaleczyć korę drzewa! Zbieraj mądrze i z szacunkiem!
To już koniec opowieści o naturalnym syropie z pędów sosny.
Do zobaczenia na punkcie ósmym, gdzie dowiesz się czym są proziaki.

Mamy dla Ciebie jeszcze zabawę interaktywną – quiz LEŚNY ZNACHOR.
Przed Tobą 10 stwierdzeń. Wybierz prawdę lub fałsz i sprawdź, czy zasługujesz na miano znachora!

Przepis – bieszczadzkie „złoto z sosny” (syrop na zimno).
To najprostsza metoda, która pozwala zachować wszystkie właściwości zdrowotne młodych pędów.
Składniki:
- Pędy: ok. 1 kg młodych pędów sosny (zebranych z dala od dróg)
- Cukier: ok. 1 kg (można zastąpić miodem, ale cukier lepiej wyciąga sok)
- Dodatek: odrobina wody (opcjonalnie, jeśli pędy są mało soczyste)
- Sprzęt: Duży szklany słoik, gaza, gumka recepturka
Przygotowanie krok po kroku:
- Oczyść pędy. Pędów nie myjemy wodą (stracisz cenny pyłek). Oczyść je z brązowych łusek i ewentualnych lokatorów z lasu.
- Pokrój lub ugnieć. Aby pędy szybciej puściły sok, pokrój je na mniejsze kawałki (ok. 1 cm) lub rozbij lekko drewnianym tłuczkiem.
- Warstwowanie. Na dno słoika wsyp warstwę cukru, następnie ułóż warstwę pędów (ok. 2-3 cm). Mocno ugnieć każdą warstwę łyżką.
- Powtarzaj. Układaj warstwy na zmianę, aż słoik będzie pełny. Ostatnią warstwą musi być gruby „kapturek” z cukru.
- Miejsce na słońcu. Przykryj słoik gazą (nie zakręcaj szczelnie, by nie sfermentowało) i postaw na słonecznym parapecie.
- Cierpliwość. Odstaw słoik na ok. 2–4 tygodnie. Codziennie nim potrząsaj, aby cukier dobrze się wymieszał z sokiem.
- Zlewanie. Gdy cukier całkowicie się rozpuści, a pędy zbrązowieją, przelej syrop przez gęste sito lub gazę do mniejszych, ciemnych butelek.
- Przechowywanie: Przechowuj w chłodnym i ciemnym miejscu. Stosuj po jednej łyżeczce dziennie w czasie jesiennych słot!

A jakbyś chciał zgłębić wiedzę o sośnie i polecamy:
Polecany seans:
„Połowa maja, czas na zbieranie młodych pędów sosny, dawnej przekąski polskich pasterzy” Łukasz Łuczaj
Łukasz Łuczaj, ceniony polski etnobotanik, w tym filmie w bardzo praktyczny sposób przybliża sztukę pozyskiwania młodych pędów sosny. Autor szczegółowo pokazuje, jak bezpiecznie identyfikować te rośliny, by nie pomylić ich z innymi gatunkami iglaków. Bardzo istotnym elementem jest lekcja etyki zbiorów – dowiesz się, jak wybierać tylko pędy boczne, aby chronić zdrowie i prawidłowy wzrost drzewa. Łuczaj ciekawie łączy to z historią, przypominając, że pędy te były dla dawnych pasterzy naturalną, witaminową „słodyczą” po zimie. To niezwykle merytoryczny materiał, który uczy nas, jak z ogromnym szacunkiem traktować bieszczadzką naturę.

Nagrody!
Smaczny bonus na początek!
Mamy dla Ciebie coś specjalnego, by zregenerować siły po bieszczadzkich wędrówkach. Każdy, kto weźmie udział w naszych grach, otrzymuje 5% rabatu na pyszne jedzenie w naszej Oberży! Pełne menu jest dostępne na naszej stronie. Zobacz nasze MENU
Wystarczy, że:
– zrobisz zdjęcie z tabliczką gry w tle,
– udostępnisz na instagramie albo facebooku posta, rolkę albo relację,
– oznaczysz Przystanek Smerek i dodasz #bieszczadzkiegryterenowe.
A my zadbamy o to, abyś mógł rozsmakować się w naszej kuchni w jeszcze lepszej cenie. To nasza forma podziękowania za wspólną zabawę! Rabat w Oberży to nagroda, którą otrzymuje każdy, ale to nie wszystko! Przygotowaliśmy dla Was całą pulę dodatkowych nagród – zarówno dla mistrzów poszczególnych tras, jak i dla zdobywcy Nagrody Głównej całego sezonu. Więcej szczegółów jest na stronie głównej bieszczadzkich gier terenowych. Zobacz NAGRODY



Zostajemy w Wetlinie, ale tym razem zmieniamy nieco klimat! Na trasie naszej bieszczadzkiej gry terenowej nie mogło zabraknąć punktu, który jest absolutną bazą wypadową dla każdego wędrowca. Witaj pod sklepem ABC w Wetlinie – to miejsce, które zna prawdopodobnie każdy.
Co prawda, ciepłych dań restauracyjnych tutaj nie znajdziesz, ale za to jest to idealny i obowiązkowy przystanek, aby kompleksowo zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne rzeczy przed wyjściem na szlak w góry. Oraz ciepłą kawę na drogę. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to najlepiej wyposażony sklep w całych Bieszczadach! W jego asortymencie znajdziesz nie tylko te najpotrzebniejsze artykuły pierwszej potrzeby i prowiant na wędrówkę, ale również świetne, regionalne pamiątki, które będą doskonałą przypinką do plecaka lub prezentem z podróży.
Przed sklepem tętni prawdziwe turystyczne życie, a logistyka jest tu dopracowana do perfekcji. Znajduje się tutaj duży, wygodny parking, a tuż obok działa klimatyczna budka z regionalnymi serami. To także strategiczny węzeł komunikacyjny – to właśnie tutaj regularnie zatrzymują się busy, które sprawnie zabierają turystów i transportują ich prosto na początki bieszczadzkich szlaków.
Mamy też dla Ciebie doskonałą wiadomość i motywację do dalszych poszukiwań! Agnieszka – właścicielka tego sklepu ufundowała wyjątkową nagrodę dla laureata naszych gier terenowych – voucher o wartości 80 zł do wykorzystania na bieszczadzkie książki! Idealna lektura do poduszki po całym dniu wędrówki.

